Sesja industrialna w opuszczonej hali – K + W

Kiedy planowałem miejsce na sesję narzeczeńską Waldka i Kasi, wiedziałem, że to musi być coś innego niż zwykle. Chyba najlepiej czuje się na tzw. łonie natury – najbliższe są mi leśno – polne klimaty. Tym razem zdecydowałem, że pójdziemy w inne, nie znane mi dotąd rejony. Chciałem, żeby było miejsko, industrialnie i surowo. Szukaliśmy odpowiedniego miejsca dość daleko, ale ostatecznie postawiliśmy na miejsce w naszej najbliższej okolicy. Zaproponowali je Waldek i Kasia. Początkowo byli trochę sceptyczni, bo kiedyś było to podobno popularne miejsce na sesje. Ja o tym miejscu wcześniej nie słyszałem i nie udało mi się dotrzeć do żadnych zdjęć i może dlatego stałem się głównym orędownikiem tej opcji. Tym sposobem wylądowaliśmy w starej, opuszczonej hali byłej ciepłowni. Gdy dotarliśmy na miejsce, od razu oczarował mnie klimat tego miejsca. Przez betonową dżunglę udekorowaną dziesiątkami graffiti co rusz przebija się zieleń liści, a przez otwory w dachu, które kiedyś były oknami przebijają promienie słońca. W tej scenerii doskonale czuli się moi bohaterowie, a kolejne ujęcia w dużej mierze były ich inicjatywą. Byli moimi przewodnikami po tym miejscu, z którym wiążą ich wspomnienia z lat szkolnych. Koniec gadania – zapraszam do obejrzenia krótkiej relacji z naszej sesji industrialnej.

Leave a Reply

Your email address will not be published.